niedziela, 25 marca 2012

Zabili Mi Żółwia w rytmie miłości.

TORUŃ
Był to dla mnie koncert po ponad rocznej przerwie, ale już po pierwszym utworze było słychać jak potężną prace w tym czasie wykonali panowie. Jestem pełna podziwu i szacunku. Pomimo tego że grają już tyle lat, teraz stu procentowo czuć w nich tą radość i energie.
Nowe teksty świetne, chyba jeszcze lepsze niż na twarzą w twarz. np. Ewa, Jurek i Agata, LKS, Maszyny, Garbus, Słońce, Słowa, Drabina społeczna i jeszcze z 2-3 nowości... Zapadają w pamięci. Noga sama tupie. Jest moc (; Ze starych utworów: starzec, nałogi, dzień wagarowicza, kwiatek, lody, dezerter, mała armia, tratwa, barykady, dlaczego, jaracz, wiosna, king-kong, uczucia w promocji, jak to się mogło stać, marionetka(przyjezdni ze Żnina, dziękują za dedykacje *:) , goembe, drzewo. <--- mam nadzieje że niczego nie pominęłam (;
Żółwiki dawno nie grali w Od nowie, ostatnie Toruńskie koncerty to Hades i Juwenalia.. Wczorajszy koncert odbył się na małej scenie. Niestety ale oświetlenie słabe, co nie pozwoliło mi na dobre zdjęcia. Sala przy barze była pełna. Ludzie szaleni. Wielki negatyw dla pijanej kobiety, która kilka razy wchodziła na scen z pytaniem 'kto zabił żółwia' widać że dla chłopaków w pewnym momencie stało się to uciążliwe, ale najwyraźniej jej to nie przeszkadzało... To samo z publicznością która ekipkami wbiegała na scenę, chcąc śpiewać z Michałem nie zwracając uwagi na odsłuchy, kable itd. Mistrzem był koleś który usiadł do góry na głośniku.. zeskakując również poprzesuwał mikrofony itd.. Rozumiem się dobrze bawić-ale ta dobra zabawa ma pewne granice, bawmy się ale tak aby nie przeszkadzało to zespołowi. Chociaż odrobinę szacunku (;
 

Tak, nie ukrywam... dziwnie mi było zobaczyć Pana w skejtach DC po tak długiej przerwie. Byłam pewna że mi już minęło. Niestety się myliłam. Starałam się policzyć ile to już lat... wyszło że 6-7 o_O  i czy to normalne? Czasem mam ochotę ostro jebnąć się w główkę . Przecież marzenia się nie spełniają. Nie te marzenia które w życiu grają najważniejszą rolę... 
 

BYDGOSZCZ
Set-lista taka sama jak w Toruniu. Ludzi zdecydowanie mniej. Koncert odbył się w doskonale mi znanej Estradzie. Na samym początku zmieszałam się strasznie. W Toruniu cały czas żyłam z myślą że jutro znów ich usłyszę, zobaczę. Teraz niestety wiedziałam że czeka mnie 'dłuższa' przerwa która może potrwać nawet kilka dobrych miesięcy. To na starcie popsuło mój humor, na to wszystko doszła jeszcze chujowa informacja o tym że ktoś z kimś nadal... blablabla.... Wielki minus za brak barierek, które jeszcze w czwartek na koncercie zespołu Happysad były... Gdyby one były, uniknęłabym wielu siniaków, zrobiła zdjęcia i bawiła się lepiej... Nie przepadam za pogo. I nienawidzę być jego ofiarą. Kupiłam nową koszulkę - chodź chyba wykorzystam ją do spania, bo niestety znów męska. Wielkie podziękowanie dla Mruka za wpisanie nas na listę gości. 



niestety zabrakło zdjęcia z Karolem i Mrukiem...


21 koncertów na których byłam... Oby było ich kilka razy tyle - to takie moje malutkie marzenie. Myślę że całą przygodę z żółwikami opiszę następnym razem. Tymczasem Dobranoc.